Twoja przeglądarka (Internet Explorer 7 lub starszy) jest nieaktualna. Posiada ona luki w zabezpieczeniach i może nie wyświetlać wszystkich funkcji tej oraz innych stron internetowych. Dowiedz się, jak uaktualnić przeglądarkę.

X

Menu / szukaj

Wspomnienia o Antonim Chodorowskim

Antoni Chodorowski urodził się we wsi szlacheckiej Chodory w 1946 roku. Od drugiego roku życia uwieczniał na domowych tapetach postrzeganą rzeczywistość – czołgi, sąsiadów, żołnierzy sowieckich, zwierzęta… Widział ojca ciężko pobitego przez „władzę” za odmowę współpracy, niepokornego sąsiada zastrzelonego na własnym polu, zrozpaczoną matkę nie mogącą nakarmić dzieci, gdy „dostawy obowiązkowe” zabrały jej ostatni kawałek chleba. Przed pójściem do szkoły zawsze musiał wykonywać ciężką pracę w gospodarstwie. Często bywał głodny i dopiero wieczorem mógł coś zjeść. Do Liceum w Białymstoku dojeżdżał codziennie pociągiem. Niektórzy nauczyciele docenili jego talent i pracowitość. Mógł po lekcjach rysować w bibliotece zamiast marznąć na dworcu. Później studiując na Politechnice Warszawskiej również otrzymał mały pokój w Akademiku z przeznaczeniem na pracownię plastyczną. Po rozpoczęciu studiów na warszawskiej ASP zaczął publikować rysunki w prasie i ożenił się.

Rysunek satyryczny był dla niego oczywistym wyborem. Kontrast między rzeczywistym, ciężkim życiem, walką o przetrwanie, a życiem „mieszczuchów” dostarczał mu niezliczoną ilość pomysłów. Na własnej skórze przekonał się jak „jedynie słuszna Partia” potrafi upokarzać ludzi, odbierać im ich własność, chleb, zdrowie, wolność. Nie był zdziwiony, gdy niektóre redakcje nie wypłacały mu honorarium, oryginały rysunków nie wracały do niego, kolega po wykonaniu wspólnego projektu uciekł z pieniędzmi za granicę. Honor nie pozwalał mu o tym mówić i dopominać się o swoje. Wolał pomagać innym. Setki rysunków i portretów wykonanych przez niego znalazły się w prywatnych kolekcjach.

Wnikliwie obserwował bieżącą politykę. Coraz to nowi ludzie wprowadzali w życie swoje „jedynie słuszne” pomysły. Walka o władzę i pieniądze przysłaniały im oczy. Uwieczniał ich podobizny na niepokornych rysunkach, których często nie chciano drukować. Swoich prac nie datował, gdyż stwierdził, że historia lubi się powtarzać i jego rysunki będą zawsze aktualne. Malował obrazy, ilustrował książki, publikował w prasie, wygrywał konkursy, tworzył grafiki piórkiem, ołówkiem, akwarelą. Pracował ciężko – głównie nocą, gdy dziewiątka rozbrykanych dzieci słodko spała.

Był człowiekiem prawym, uczciwym i niezależnym. Był dumny z tego, że na etacie nie przepracował ani jednego dnia, a podatki odprowadzał od konkretnie wykonanej pracy.

Podpisy składał tylko pod swoimi pracami.



Zebranie i zarchiwizowanie wszystkich Jego prac będzie zapewne trwało jeszcze wiele lat. Dlatego też cenną rzeczą będzie dla nas przesłanie Państwa wspomnień i skanów prac ze zbiorów prywatnych.